• Wpisów:1017
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:351 dni temu
  • Licznik odwiedzin:46 048 / 2209 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Proszę, nie mów do mnie wierszem. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Bardzo chcę z Tobą porozmawiać, poznać Cię lepiej. Ale nie takim językiem. Kompletnie nie mam pojęcia jakie jest Twoje postrzeganie rzeczywistości. Pozwolisz mi zajrzeć do Twojej duszy? Chciałbym Ci zaufać. Móc powiedzieć tylko Tobie skrywane tajemnice i zostać powiernikiem Twoich. Bez tego to tylko będziemy się muskać powierzchownie. Komu to potrzebne?
 

 
Nie ma lekarstwa na świat, który nas zastał

 

 
Nie było mnie tu jakiś czas, a w moim życiu wielkie zmiany. Tak duże, że poczułam potrzebę pisania. Zawsze gdy coś się we mnie dzieje, rodzi się taka potrzeba. Kończę studia i wchodzę w dorosłe życie. Bardzo dorosłe, którego trochę się boję. I nurtuje mnie pytanie - kim jestem? Kim się stałam?

Nigdy nie byłam specjalnie wyjątkowa. Chciałam być. Ale nie dla siebie. Zawsze dla innych. Dla mężczyzn przeważnie, dla mamy, dla ojca. Zawsze chciałam, by ktoś mnie widział, ale tak naprawdę dostrzegał a nie po prostu zauważał. A teraz? Teraz zastanawiam się, czy ja sama siebie dostrzegam? Czy jestem dla siebie ważna? Nadal mimo biegu czasu nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.

Dojrzałam, znalazłam pewne stałe w swoim życiu, coś niezmiennego daje cudowną perspektywę. I na mnie w przyszłości i tą starą mnie. Jestem lepszą osobą, co do tego nie mam wątpliwości. Ale nie jest to bynajmniej moja zasługa. To on. Mężczyzna. Tak długo przed tym uciekałam, tak bardzo się wzbraniałam uważając, że to zabierze mi niezależność. A okazało się, że to ta druga osoba nas dookreśla, że to ona warunkuje to, kim jesteśmy, jak się zmieniamy.

Nadal nie potrafię doceniać samej siebie, ale teraz wiem, że jest to możliwe. Kiedy ktoś mówi mi, że daje mu szczęście - wtedy wiem, że jestem w stanie nauczyć się przyjmować te słowa za fakt. Mam jedno wielkie marzenie - takie na życie. Realne. I wiem, że kiedy uda mi się je zrealizować, stanę się w pełni sobą. Będę w końcu kompletna.

To już niedługo. Cóż, zobaczymy.
 

 
"Od kiedy nie mogę Cię widywać, zrozumiałem jak bardzo Cię potrzebuję. (...) Od Twojego zniknięcia wszystko wydaje mi się nijakie."
Haruki Murakami
 

 
- Naprawdę jesteśmy z dwóch różnych planet
- To suma odległości planet i ich wzajemna siła przyciągania utrzymuje je na torze ruchu
 

 
Portret kobiecy

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
 

 
- Ja nigdy nie tęsknie. Tęsknić to mieć nadzieje, że coś wróci. Nigdy nie wróci.
- To dość chłodne podejście.
- Prawda nie ma temperatury.
 

 
Trzeba wszystko uporządkować. Musisz się zdecydować, czego chcesz się trzymać. Musisz wiedzieć, co trwa, a co przeminęło. I czasami ustalić, czego nigdy nie było. I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić.
- Lois Lowry "Egzamin dojrzałości"
 

 
"Pamiętając, dobre i złe, upadki i wzloty, spacery i rozstania, podziękowania i kłótnie, prezenty i przeprosiny, telefony i zapomniane urodziny, marzenia i spóźnienia, śmiech i płacz, euforie i strach, codzienność i faux pas, uściski dłoni i nóż w plecy, wschody i zachody, spokój i nerwy, kawy i naleśniki, ważne i nieważne, zrozumienie i zatrzaśnięte drzwi, pocztówki, zdjęcia, książki, piosenki, myśli, uczucia, burze, milczący telefon, odwrócony wzrok; to wszystko pamiętając, nie żałuję."
 

 
Myślisz czasem "nie zasługuję na niego", a potem wypowiadasz te słowa. Rzucasz mu tym prosto w twarz a on, gdybyś nie stała przed nim, roześmiałby się szczerze w głos. Nie robi tego bo wie, że byłoby Ci przykro. Zamiast tego mówi tylko: "Kochana. Jeśli ktoś tu na kogoś nie zasługuje, to ja na Ciebie. Jesteś jak księżyc w pełni, spełniasz życzenia niczym spadająca gwiazda. I do tego Ty jesteś tym życzeniem. Wchodzisz na parkiet i wszystkie oczy zwrócone są ku Tobie. Jesteś niebem i ziemią. Moim wszystkim."

I to jest miłość.
 

 
Ty jesteś taki prezent nie do końca podarowany
 

 
"Gdybym" to nie jest spójnik wprowadzający w okres warunkowy. Gdybym jest rzeczownikiem, jest miejscem i czasem, w którym nigdy nie będę, ale który dobrze znam.
 

 
Nie dawało się pojąć właśnie to, że ludzie, którzy byli blisko meblowali swoje życie, nagle wyparowywali i już więcej miało się ich nie zobaczyć. Najwyżej w snach. Tych dobrych snach. Bo w złych jej nie widział.
 

 
- A skąd... skąd człowiek wie, że ktoś go kocha, Pelle?
- Po prostu wie. To suma wszystkich tych drobiazgów, które trudno nazwać. Miłość otacza człowieka jak kąpiel parowa, nie widzi się pojedynczych kropelek, ale czuje się gorąco. I wilgoć. I człowiek czuje się czysty. - Pelle roześmiał się zażenowany, ale trochę też dumny ze swoich słów.
 

 
Znów zamknął oczy. Powoli skinął głową.
- A więc jesteśmy niewolnikami miłości. I to, kto zostanie nam przydzielony do kochania, to loteria. Tak jest?
- To brutalne, ale jest właśnie tak - potwierdziła Sissel.
- A bogowie się śmieją.
- Na pewno. Ale w tym czasie ktoś musi posprzątać ten bajzel tutaj.
 

 
I jeśli kiedykolwiek za mną zatęsknisz, to pamiętaj, ja nie uciekłam, to Ty pozwoliłeś mi odejść.
 

 
Życie staje się wspaniałe, gdy tylko udaje nam się skreślić osobę, na której zależało nam najbardziej na świecie.
Tym optymistycznym akcentem witam serdecznie miesiąc LIPIEC.
 

 
Przyzwyczaili się. Popłakali a potem się przyzwyczaili. Człowiek jest podły i do wszystkiego się przyzwyczaja
 

 
Od jakiegoś czasu zauważyłam, że się duszę. Najpierw tylko we wtorki, potem co drugi dzień, a teraz ciągle, nawet w niedzielę. Ja potrzebuję przeciągu, szerokiej skali, czynów ogromnych
 

 
Dostałam ostatnio od życia kilka ważnym lekcji. Czegoś się nauczyłam. Trzeba się cenić, trzeba znać swoją wartość. Nie chodzi o poczucie bycia lepszym od innych, chodzi o to, kim my jesteśmy. Jeśli pojawiają się w naszym życiu ludzie zdający się tego nie dostrzegać, trzeba z nich zrezygnować. Zostawić to za sobą. Nie dlatego, że są gorsi. Jeśli nie dostrzegają nas, tego jaką wartość my przedstawiamy, jakakolwiek by ona nie była, to nie są warci naszego czasu. Nawet jeśli wydają się być w czymś lepsi. Zrób coś dla siebie, i pielęgnuj przyjaźń, to Cię uszlachetni.
 

 
- Bywa, że palisz mosty?
- Tak, bo nie lubię ciągnąć za sobą niepotrzebnych ogonów. Mamy jedno życie i szkoda go na ludzi, którzy na nas po prostu nie zasługują. Nie jest tak, że natychmiast kogoś skreślam. Związki, bez względu na to, czy miłosne czy przyjacielskie, wymagają pracy. Należy starać się zrozumieć drugą stronę, odkryć, co ma w głowie, włożyć w tę relację wysiłek. I dopiero kiedy okaże się, że wszelkie sposoby zawodzą, można odpuścić. Bo nie ma sensu się męczyć. Spaliłam za sobą wiele mostów i wcale tego nie żałuję. Myślę, że jestem bogatsza o to doświadczenie. Dzięki temu też pewne sytuacje mnie nie rozpraszają i skupiam się na rzeczach dla mnie najważniejszych. I na ludziach, na których naprawdę mi zależy.
  • awatar Oszukanaa: Co prawda, to prawda // Zapraszam do siebie na opowiadanie, wpadniesz? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedyś wiedziałem kim jestem
Zabawne jak nasze odbicia się zmieniają
Gdy stajemy się kimś innym
Myślę, że to czas by odejść

Więc dalej, odpuśćmy
Niech będzie tak jak ma być
Więc może bądź sobą
A ja będę mną
 

 
Moja mama twierdziła, że wyszłam z butelki octu, zamiast z jej łona, i że potem trzy dni moczyli mnie w cukrze, żeby zabić kwaśny smak. Próbuję się zachowywać przyzwoicie, ale ocet zawsze jakoś wyłazi.
 

 
"Mogłam wtedy nie wracać. Chociaż nie można używać trybu przypuszczającego w czasie przeszłym. Od tego można umrzeć, poza tym to nie przystoi rozsądnym ludziom."
Jakub Żulczyk "Instytut"
 

 
W tym chaosie, który nazywamy życiem, a który nas bez przerwy ubiera, przebiera, poprawia, modeluje, jakby naszym istnieniem rządziło już tylko prawo przystosowań, że nie jesteśmy w stanie nawet rozpoznać, czy ciała nasze są jeszcze nasze, czy je tylko dzierżawimy
 

 
Powie ktoś: a pamięć? Czyż nie jest strażnikiem naszego ja? Czyż nie zapewnia nam poczucia, że to my, a nie kto inny? Czyż nie scala nas, nie nadaje nam znamienia? Otóż nie radziłbym ufać pamięci, jako że pamięć jest podległa naszej wyobraźni, wiec nie może być wyrocznią prawdy o nas. Tak naprawdę kim jesteśmy, zawdzięczamy wyobraźni. A wyobraźnia nigdy nie idzie w parze z pamięcią, nie odróżnia prawdy od szaleństwa.
 

 
Myślałam, że wszystko można zaplanować. Byłam pewna, że kiedy spiszę na kartce listę życzeń i przystąpię do ich realizacji, to skrupulatnie rozplanowana przyszłość ziści się. Ależ naiwna byłam. Prawda. Przyznaję. Dziś w wielkim od Twojej nieobecności łóżku zasypiam sama.
 

 
Chcesz, więc piszę, ale - co na to poradzisz? Pewnie, że chciałabym przyjść do Ciebie albo żebyś Ty przyszedł. Chcę nic nie mówić, chcę słuchać. Chcę choć na chwilę pozbyć się tego wielkiego niepokoju, który jest gorszy niż choroba, który jest chorobą. Nikt nie wie nawet, czemu mi źle. Nawet - czy będzie lepiej. Jeśli znów nie będziesz pisał przez miesiąc, pewnie umrę, bo nie można tak ciągle czekać.
 

 
"Popełniam kolejną zbrodnię
-czekam na Ciebie."
  • awatar I'm not strong enough: W czekaniu nie chodzi o bezczynność, wręcz przeciwnie. Rozglądam się uważniej, nie chce nic przeoczyć, nic nie tracę, wiedzę więcej, wiem więcej. Czekanie bywa strzałem w kolano, ale nie musi nim być ;)
  • awatar Gość: wydaje mi się, że to bardzo ważne by umieć czekać. ja kiedyś nie potrafiłam. teraz wychodzi mi to trochę lepiej, ale nadal się czasem gubię. nie boisz się, że możesz się nie doczekać? że na tym czekaniu zleci Ci całe życie? że Cię coś ominie? albo czegoś nie zauważysz? nie boisz się, że możesz coś stracić?
  • awatar Gość: No w końcu coś sensownego.... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
" nieświadomość to fundament życia. Gdyby serce mogło myśleć, przestałoby bić."
 

 
Kocham cię. Przestań istnieć